Organizacja głębokiej szafy w małym mieszkaniu
Głęboka szafa w małym mieszkaniu to paradoks — z jednej strony kusi pojemnością, z drugiej potrafi pochłonąć wszystko, co wsuniemy w jej czeluść. Problem tkwi w tym, że standardowa zabudowa ma zwykle jedną belkę i jedną półkę, przez co górna i dolna część stoją puste. Wystarczy zmienić sposób podziału wnętrza, żeby ta sama bryła pomieściła dwa razy więcej rzeczy. Nie trzeba przy tym wymieniać mebla ani wyburzać ściany.
Największy zysk dają systemy wysuwane. Kosze montowane na prowadnicach dolnych wyjeżdżają razem z zawartością, więc sięgasz do samego końca półki bez wyjmowania połowy ubrań. Wysokie szuflady na spodnie czy kosmetyki działają podobnie — zamiast przekopywać stos, wyciągasz jedną skrzynkę i widzisz wszystko. Jeśli zastanawiasz się, jak rozplanować takie rozwiązanie w bloku, gdzie każdy centymetr jest na wagę, przydadzą się wskazówki zebrane w artykule o tym, jak wąska szafa w bloku może pomieścić dwa razy więcej bez wymiany mebla. Prowadnice warto wybrać z pełnym wysuwem i hamulcem, bo w głębokiej szafie częściowe wyjazdy nie mają sensu.
Drugi filar to pionowy podział półkami. Zamiast jednej belki na całej szerokości, montuje się dwie krótsze na różnych wysokościach — jedną pod sufitem, drugą w połowie. Pod spodem zostaje miejsce na niską szufladę lub kosz na bieliznę. Półki lepiej robić z płyty laminowanej o grubości 18 mm, bo cieńsza się wygnie pod ciężarem swetrów. Głęboką przestrzeń dzieli się też na strefy: rzeczy sezonowe idą na samą górę, codzienne na wysokość wzroku, a buty i torby na dół. Dzięki temu nie tracisz czasu na szukanie, a szafa przestaje być skarbonką bez dna.
Warto zadbać o drążki montowane w poprzek, czyli pod kątem prostym do frontu. W głębokiej szafie pozwalają one wieszać ubrania jedno za drugim, jak w sklepie, i wykorzystać całą głębokość. Do tego dochodzą haczyki na drzwiach i organizer na akcesoria. Cały system nie musi być drogi — najważniejsze, żeby był elastyczny, bo potrzeby zmieniają się z porami roku.